Kumplet, czyli my i szycia razy dwa.


Zacznę od małego podsumowania. W przeciągu tygodnia wydarzyło się kilka rzeczy, które skupiły uwagę na Rzeczówkach i innych blogach, traktujących o szyciu. Powodem małego zamieszania był konkurs - Szyciowy Blog Roku 2014. Za namową szalonej koleżanki i ja postanowiłam wziąć w nim udział. Ku wielkiemu zdziwieniu, blog został zauważony i nagrodzony! Zdobyłam pierwsze wyróżnienie w kategorii moda, a do tego wygrałam maszynę Balladyna II 2020. Za co jeszcze raz, serdecznie dziękuję.

Kilka dni po ogłoszeniu wyników odbyło się wręczenie nagród, połączone z herbatą i małą debatą na temat blogowania i szycia. Spotkaliśmy się w Atelier Szpilki, gdzie po raz pierwszy, miałam ogromną przyjemność poznać inne, nagrodzone kobity: Joannę, AnięJoulenkę, Elę i Rudą, która pojawiła się jako gość specjalny. Okazało się, że nie tylko łączy nas szycie. Kilka godzin rozmów zaowocowało ciekawymi znajomościami, które mam nadzieję, przetrwają poza internetowymi ścianami.

Na spotkaniu zauważyłam jedną, bardzo ciekawą rzecz. Za większością z nas stał ktoś, kto nam pomagał i nas wspierał. W przypadku szycia, w szczególności potrzebujemy drugiej pary oczu, która pomoże nam pokazać to, co stworzyłyśmy, czyli dobrze to wszystko sfotografować. Najczęściej są to nasi partnerzy, którzy niezależnie od pogody poczekają na odpowiednie słońce lub cień. Posłuchają i wykadrują zdjęcie dokładnie tak, jak chcemy, niezależnie od tego czy trzymają w rękach aparat po raz pierwszy czy dziesiąty. Zauważyłam dwujkowe zespoły. Bo przecież w grupie raźniej, c'nie? Choć nie wszyscy lubimy przebywać w tłumie, bo i ja uwielbiam chwile samotności, to dwójkami to wszystko prowadzi się lepiej.

Dlatego dziś wszystko w kumplecie. Stroje drużynowe, zachęcające do wspólnej walki, wspierania się, radości i smutków. Bo przecież mięśnie szybciej rosną, gdy mamy trenera, marzenia szybciej się spełniają, gdy ktoś nas lekko popchnie. Łatwiej wstać, stworzyć, zepsuć, naprawić. Bo jeśli chcemy chwil dla siebie, to potem warto pobiec pod wspólny koc. Drużyny dwuosobowe czy całe dwudziestoosobowe teamy wybuchającej energii! O tym dziś na obrazkach z wzorkiem na klacie i czernią na plecach. Z wzorkiem szaleństwa, takim, który zarezerwowany jest nie tylko dla damskiej części publiczności. Wsparcie, siła i wytrwałość. Go kumplet team!

11 komentarzy:

  1. Bardzo fajny ten kumplet :p A wzór na koszulkach świetny.
    Super, że koszulki nie powstały w całości z tego materiału a jednak jest dodatek czerni. Ekstra!!
    Wesołych Świąt!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo! Nie chciałam przytłoczyć koszulek samym wzorem zatem postanowiłam wykorzystać go tylko z przodu:) Sprawdza się super :) Wesołego:)

      Usuń
  2. Gratuluję i nie dziwię się, że dostałam wyróżnienie ! Serio. Jak dla mnie jesteś totalnym odkryciem w którym pewnie nie tylko ja się zakochałam :)
    U mnie też jest tak, że pomaga mi partner. Czasami nawet sam kroi i układa wzory :D
    Świetnie, że połączyłaś dwa zupełnie różne modele jednym wzorem na tkaninie. Jednak bluzka na Tobie podoba mi się przeogromnie. Sama takich nie mam w swojej szafie i zazdroszczę. :) Pozdrawiam Cię ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Świetnie, że Ci się u mnie podoba, nie podejrzewałam, że tak się może stać. A najlepiej przecież jest wtedy, gdy ktoś docenia Twoją pracę.
      A widzisz! Świetnie, ze Twój partner Ci pomaga! Jak sam kroi i układa wzory to juz w ogóle mistrz! :)

      Usuń
    2. Obstawiam, że nie tylko mi :)
      Czasami jak mu się coś załączy to ja mogę wyjść bo on zaczyna robić sam :D Ja tylko mam zszyć i tyle :)

      Usuń
    3. hahaha! Czyli to jednak małe zagrożenie :)

      Usuń
  3. Czarne dodatki bardzo fajnie przełamują tą tkaninę z CM, z której notabene mam prostą bluzkę i bardzo ją lubię :) Bohaterowie drugie planu górą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bohaterów nigdy nie za wiele :) Dzięki!

      Usuń
  4. Kumplet <3 Super to wszystko opisałaś, faktycznie nasze blogi to w większości zespoły dwójkowe, co na spotkaniu wyraźnie było widać :) bardzo się cieszę, że w końcu mogliśmy się zobaczyć na żywo, jeszcze przy tak miłej okazji :) bluzki oczywiście bardzo do Was pasują, co tyko potwierdza, że szyjąc sobie samemu i znając siebie można się najlepiej ubrać i wyrazić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie zauroczyło to, że nasze połówki tak nas obstrykiwały, wytrzymały całą debatę a to przecie nie wszytko bo potem te wszystkie brzęki maszyny i porozrzucane nitki:)
      Oj chciałabym miec kiedyś szafę całą stworzona przez siebie lub jakiś fajnych szyciowcyh ludzi, a nie sieciówkowe ciuchy.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...