Tik tak panda attack!






W zoo żyje ich około 105, poza Chinami jest ich 27. Na wolności zostało 1600. Według mnie to jedne z najlepiej "ubranych" zwierząt na świecie. Uwielbienie czerni i bieli przecież musi być jakoś wynagrodzone. Kocham pandy choć są, trzeba to przyznać, leniuchami. W sumie to pewnie kocham nie tylko ja. Na rynku futrzanym, ich odzienie warte jest od 60 do 100 tysięcy dolarów... no nie mało. Czyli uwielbienie do czerni i bieli mam nie tylko ja? Wiadomo, nie zabiorę ich wyglądu, choć taką pandą mogłabym być.

Z pandami jest problem. Mają 3 dni w roku żeby się rozmnożyć, a wbrew pozorom to wcale nie jest takie proste. One wcale nie muszą się zsynchronizować. Do poprawy ilości tego gatunku przyłączyły się niektóre ogrody zoologiczne na całym świecie. Niestety nie można zapomnieć o tym, że utrzymanie pandy w zoo wcale nie jest takie łatwe. Chiński rząd wynajmuje parę pand za 2,6 milionów dolarów rocznie. Nie mało. Utrzymanie ich to 0,5 miliona dolarów rocznie. Ba, jeśli stanie się cudowność i panda rodzi się w nowym zoo, 600 tysięcy dolarów trafia na konto chińskiego rządu. Ło rany. Jednak pandy przyciągają ogromnie ilości osób, co powoduje, że zoo czasami radzi sobie lepiej z pandami, niż bez. Przyznaje się! Mnie przyciągnęły, na dodatek razy dwa.

Wybraliśmy się do tokijskiego Ueno Zoo razy dwa. Pierwszy był "dniem zielonym" (midori no hi/ みどりの日), coś w stylu naszego dnia ziemi. Jest dniem wolnym, kuszącym darmowym wejściem do zoo. Poszliśmy. Trafiliśmy na wieeelką ilość zakochanych w pandach dzieci i ich rodziców. Kolejka, 40 minut. Pandy znajdują się w osobnym miejscu. Ludzie czekają cierpliwie w towarzystwie słońca uradowanego w pełni. Tamtym razem zobaczyłam czarną pandową pupkę i kawałek wystającego ucha. Poszliśmy gdzie indziej. Było oczywiście przepięknie. Drugim razem, oczywiście w towarzystwie uśmiechniętych dzieci "pandaa, pandaaa", stałam dziarsko. 20 minut. Radość była bliska. Widziałam dwie. Myślę, że moglibyśmy zostać przyjaciołami, gdyby nie konkurencja.

Pandy zostały ze mną do teraz. Postanowiłam mieć coś, co mi o nich przypomni, szczerze mówiąc, zapomnieć się nie da. Z tego powodu postanowiłam uszyć prostą, pandową koszulkę numer jeden. Biel twarzowa jak nigdy, rękawy jak małe odstające, badające uszy. Stało się jeszcze coś. Przyszli do mnie pluszowi przyjaciele. Choć przemili, postanowili urządzić sobie mały ma mnie atak. Wpakowując się na głowę działy się cuda. Przez te przepychanki i zabawy trochę upaprały mi koszulkę w dziwny wzór. Nagle miałam na sobie koszulkę numer dwa, całą w pandach, całą w sekretach pandowych opowieści, a mi to się nadal w głowie nie mieści.

Czasem szycie dzieje się po pandowemu i nie masz wcale na nie wpływu. Takie dni są wtedy przesuper. Przebiałe. Przeczarne.

Bluzka numer dwa na podstawie troche przerobionego kroju z Burdy. Bluzka numer dwa uszyta i opracowana samodzielnie, na podstawie podobnej w kroju koszulki. Materiał pandowy nabyty w Tokio.

12 komentarzy:

  1. Na uwielbienie do czerwi i bieli ja także choruję. Rozumiem :)
    Koszulka numer dwa upaprana w dziwny wzór jest czadowa a wzór rewelacyjny !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) Tak to jest jak się zadziera ze zwierzętami :)

      Usuń
  2. Także jestem wielbicielką b&w a zwierzęcych printów (nie mylić z panterką )to już wogóle. Obie bluzki czadowe a post dzieki przemyceniu trochę statystki bardzo ciekawy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panterka jest dla wybranych. Może kiedyś zobaczę kogoś w dobrze dobranej panterce... ale do końca w to nie wierzę :) Trochę życiowych sekretów pandy i wszytko staje się piękniejsze:)

      Usuń
  3. A ja nie jestem fanką połączenia bieli z czernią... no chyba, że jako ciekawy print na jakiejś tkaninie. Bluzeczka w pandy super :-) Ale muszę przyznać, że biała bluzeczka z czarnymi rękawkami mega mi się podoba!, pewnie bym jej nie założyła, bo białego nie noszę, ale nie zmienia to faktu, że jest świetna ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O proszę! Dobrze, że jest tu ktoś, kto nie do końca kocha biel i czerń. Ja nadużywam tych kolorów :) Ale za komplementy bardzo dziękuje:)

      Usuń
  4. W pandach zdecydowanie Ci do twarzy. Mogą Cię atakować w ilościach hurtowych :-). Ją też czuję coś do tych miśków - w dzieciństwie zamiast klasycznego brązowego uszatka miętosiłam właśnie swoją ukochaną pandę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Pandy są super przyjaciółmi:) a jeśli były z Tobą od maleńkości to jeszcze bardziej super:)

      Usuń
  5. Nice post as always! Kisses!

    http://itsmetijana.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. też byłam w tym zoo i dość zabiedzone mi się te pandy wydały :( ja z kolei polowałam tam na kapibary ;) bluzki rewelacja! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj mi się wydały dość czarujące. Zoo zdecydowanie małe, ale pandy robią tam furorę:)

      Usuń
  7. Jak zawsze! Wszystko mi się podoba :D
    Pandziochy wymiatają! :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...