Tokio niespokojne. Tokio kolorowe.

Pozwoliłam sobie jeszcze raz powrócić do Tokio. Choć odwiedziliśmy także inne miasta, to właśnie tam spędziliśmy najwięcej czasu. To tam najczęściej wracają wspomnienia. Oprócz pełnych zieleni zakątków, tonęliśmy w kolorach, szumie, milionach dźwięków, tonach nieodgadnionych. W zaproszeniach to wejścia, szyldach pełnych kolorów, w zieloności herbaty matcha, w przepysznym ryżu, w plastikach wystawowego jedzenia, w automatach, w cieple, przezroczystych parasolach, gdy pada. W zielonych słodyczach, alejkach z figurkami kotów, w graffiti, naklejkach, streetarcie. Mijaliśmy billboardy i reklamy, które pewnie nigdy nie ukażą się tu. Zachwycaliśmy się. Zachwycamy nadal. Ja ciągle wracam. By mówić po japońsku, by patrzeć na więcej, by więcej chcieć, by wiedzieć więcej. Bo gdy spełniają się marzenia, chcę bardziej. I wiem, że bardziej będzie.

Na ostatnim zdjęciu towarzyszą mi moi nowi, pandowi przyjaciele. To właśnie oni zapowiadają następny, szyciowy post. Tik tak, panda attack.

6 komentarzy:

  1. ale genialna podróż! świetne zdjęcia :) najbardziej mnie zadziwiają bajkowe graffiti :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie za każdym razem bardzo cieszyły. Jest ich naprawdę wiele. Dobrze popatrzeć na kolorowość np po całym dniu roboty :)

      Usuń
  2. Super! Chętnie zobaczę jeszcze więcej zdjęć z podróży

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie tak się zastanawiam...ile mogę Wam pokazać, żeby Was nie zamęczyć :)

      Usuń
  3. Daga, tak pięknie zwiedzasz, dokumentujesz i opisujesz! jestem zachwycona, tak samo jak nowym banerem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. achhh, dziękuję!! I zauważyłaś banner :) Trochę zmian no i oczywiście miałam kilka wersji, zanim wybrałam to minęło trochę czasu :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...